Magia juniorów...

Tutaj pojawił się nieoszlifowany diament i absolutny rodzynek w kategorii junior miejscowego klubu sportowego. Chodzi o 16-letnią zawodniczkę zaangażowaną totalnie w swoją ulubioną dyscyplinę mianowicie, podnoszenie ciężarów. Zgrupowania klubowe odbywają się zwyczajowo w pobliskim lokalu rozrywkowo- gastronomicznym. Ostatni trening odbył się w ubiegłą sobotę i naturalnie rozpoczął się od rozgrzewki. Potem w ramach uzupełnienia węglowodanów zaczęła się nie mniej ważna część gastronomiczna z użyciem tatara, galarety oraz króla polskich stołów czyli jajeczka w majonezie. Po konsumpcji przysmaków garmażeryjnych przyszła pora na zasadniczą część treningu czyli rwanie i podrzut. Trzeba trochę kminić o tej dyscyplinie i ogarniać, że zawsze zaczyna się od rwania- nigdy odwrotnie. Podrzut stosuje się gdy zawodnik jest już zmęczony treningiem i fakt, że wtedy połowę rozlewa, ale jeszcze ma szansę na poprawienie not sędziowskich. To jest po prostu abecadło "ciężarowców". Ten dzień bez wątpienia należał do szesnastolatki, bo była w znakomitej formie, a na sali treningowej panowała znakomita fegszuja. Kiedy wszyscy, nawet seniorzy już chłodzili ciała na terakotowej posadzce zawodniczka dopiero zaczynała tracić siły. Wtedy bardzo profesjonalnie zareagował jej sztab szkoleniowy i już po chwili rekordzistka zapierdalała taryfą do miejsca zameldowania. Kiedy rodzice ujrzeli zadowolonych z rezultatów sztabowców zaczęli się przeżegnywać nogami w podziękowaniu za to, że nie doszło do przetrenowania. Jednak po dłuższej chwili starzy się jornęli, że juniorka nie potrafi nawet nieprecyzyjnie zacytować swoich personaliów wyrytych na szkolnej legitymacji. Leżała jak kłoda obrażona na cały świat, więc starsi zaczęli się cofać pamięcią czy czasem ostatnio zakupili odpowiednio świeży model IPhone i czy czasem nie wygłupili zakupem jakiejś niemodnej odzieży. Bo wiadomo, że obecnie to jest przyczyną największej ilości konfliktów w tym także tych zbrojnych. Nie doszukali się jakichś większych niedociągnięć wychowawczych więc drynknęli na pogotowie zamówić pavulans. I dopiero w szpitalu dowiedzieli się jaki progres w karierze odnotowała córeczka, bo lekarze otworzyli komisyjnie próbkę A. i wynik jest nie do podważenia. 5 promili w wydychanym. No przecież tutaj minister sportu powinien natychmiast podpisać kwit dotyczący przyznania stypendium �

Komentarze

Popularne posty