Magia miłości międzynarodowej...
W końcu ktoś profesjonalnie wyraził dezaprobatę odnośnie stanu służby zdrowia i warunków panujących w szpitalach. Dwie damy, obywatelka Polski oraz Wielkiej Brytanii troszeczkę zabradziażyły w Zakopcu, stolicy polskich Tatr. Niestety krotochwilne momenty zostały przerwane przez pogarszający się stan zdrowia reprezentantki Polski (w biało- czerwonych leginsach) i została ona zniesiona z murawy przez sanitariuszy. Samopoczucie zawodniczki było na tyle kiepskie, że została przetransportowana do szpitala w Zakopcu przez fiakrów. Duszności oraz zawroty w baniaku. Lekarze błyskawicznie podjęli akcję ratunkową polegającą na podłączeniu rannej do migomatu oraz nakryciu kocem termicznym. Efekty kuracji miały być widoczne na monitorze do którego cierpiąca była przymocowana za pomocą trakcji kolejowej. Personel po krótkim czasie był przekonany, że leczenie przebiega jak najbardziej pomyślnie, bo pod kocem coś się zaczęło ruszać i to intensywnie. Zawezwano lekarza prowadzącego, który podniósł plandekę z rannej i oniemiał. Okazało się, że liczba pacjentów na oddziale powiększyła się o jedną sztukę. Pod pierzynę reprezentantki Polski władowała się jej brytyjska psiapsiółka, która również wyznawała maksymę "Ssanie dywanu to nic złego". Koleżanki zostały upomniane, że takie zachowanie nie uchodzi i wtedy rozpętało się piekło. Wydarzenia w Sajgonie były przy tym jak masaż tajski. Łomot wyłapali od reprezentantki Wysp, lekarz, sanitariusze, pielęgniarki, a nawet konserwator dźwigów osobowych. Kiedy w końcu została pojmana i obezwładniona do akcji wkroczyła jej koleżanka która odzyskała animusz. Ruszyła razem z aparaturą i za chwilę monitor razem z oprzyrządowaniem zalegał rozjebany na linoleum. Straty to skromne 10 tysiączków, więc w zasadzie nie ma o czym mówić. Zakochane pognały z obstawą komandosów do izby wytrzeźwień, ale zaraz po odzyskaniu jako takiego stanu wróciły do placówki służby zdrowia z przeprosinami i bombonierą oraz obietnicą naprawienia szkody. Zaznaczyły również, że miały poprzedniego wieczoru niewielką amnezję, a w zasadzie utratę świadomości w nocy z czwartku na niedzielę 😋
W końcu ktoś profesjonalnie wyraził dezaprobatę odnośnie stanu służby zdrowia i warunków panujących w szpitalach. Dwie damy, obywatelka Polski oraz Wielkiej Brytanii troszeczkę zabradziażyły w Zakopcu, stolicy polskich Tatr. Niestety krotochwilne momenty zostały przerwane przez pogarszający się stan zdrowia reprezentantki Polski (w biało- czerwonych leginsach) i została ona zniesiona z murawy przez sanitariuszy. Samopoczucie zawodniczki było na tyle kiepskie, że została przetransportowana do szpitala w Zakopcu przez fiakrów. Duszności oraz zawroty w baniaku. Lekarze błyskawicznie podjęli akcję ratunkową polegającą na podłączeniu rannej do migomatu oraz nakryciu kocem termicznym. Efekty kuracji miały być widoczne na monitorze do którego cierpiąca była przymocowana za pomocą trakcji kolejowej. Personel po krótkim czasie był przekonany, że leczenie przebiega jak najbardziej pomyślnie, bo pod kocem coś się zaczęło ruszać i to intensywnie. Zawezwano lekarza prowadzącego, który podniósł plandekę z rannej i oniemiał. Okazało się, że liczba pacjentów na oddziale powiększyła się o jedną sztukę. Pod pierzynę reprezentantki Polski władowała się jej brytyjska psiapsiółka, która również wyznawała maksymę "Ssanie dywanu to nic złego". Koleżanki zostały upomniane, że takie zachowanie nie uchodzi i wtedy rozpętało się piekło. Wydarzenia w Sajgonie były przy tym jak masaż tajski. Łomot wyłapali od reprezentantki Wysp, lekarz, sanitariusze, pielęgniarki, a nawet konserwator dźwigów osobowych. Kiedy w końcu została pojmana i obezwładniona do akcji wkroczyła jej koleżanka która odzyskała animusz. Ruszyła razem z aparaturą i za chwilę monitor razem z oprzyrządowaniem zalegał rozjebany na linoleum. Straty to skromne 10 tysiączków, więc w zasadzie nie ma o czym mówić. Zakochane pognały z obstawą komandosów do izby wytrzeźwień, ale zaraz po odzyskaniu jako takiego stanu wróciły do placówki służby zdrowia z przeprosinami i bombonierą oraz obietnicą naprawienia szkody. Zaznaczyły również, że miały poprzedniego wieczoru niewielką amnezję, a w zasadzie utratę świadomości w nocy z czwartku na niedzielę 😋
Komentarze
Prześlij komentarz