Magia erotycznego napięcia...

Jest kilka poziomów w których istnieje kilka sposobów na poznanie koleżanki bądź w przypadku niewiast- kolegi. Poziom klubowy.
No w tym przypadku nie ma mowy o koleżankach czy kolegach , bo są odpowiednio loszki i ciacha. Do klubiku się wyskakuje na weekend po odpowiednich przygotowaniach wizualnych. Tutaj różnic czasowych nie ma. Ciastka spędzają przed lustrem tyle samo czasu co loszki, aby brylantyna weszła w reakcję chemiczną z ondulacją. Wtedy powstaje coś na kształt kasku motocyklowego i fryzurą można nie tylko wybić szybę w nocnym dyskoncie, ale również wypierdolić ścianę w garażu. Loszki się ubierają choć niewątpliwie słowo ubierają jest tutaj wyjątkowo niefortunnym nadużyciem. One biodra oraz biust owijają po prostu bandażem i jest to stylizacja a'la neostrada z zajebiście szybkim dostępem.Generalnie na dysce nie chodzi o jakiś związek na całe życie, bo przed zdziadzieniem i starością trzeba się wybawić i czerpać z życia garściami a potem po trzydziestce to już tylko oczekiwanie na śmierć i kolejny odcinek "Trudnych spraw". Więc w klubiku trzeba się zważyć, bzyknąć w kiblu i jest po temacie.
Poziom "to chyba ona/on".
Gorzej mają ci którzy się zaangażowali w latach młodości uznając w swojej naiwności, że tylko śmierć ich może rozłączyć zaś sąsiad z klatki obok albo sąsiadka spod czwórki już nie. To jest trauma. Jedzenie posiłków o tej samej porze, chodzenie do teściów, wspólne wybieranie tapet i podchody do pilota od telewizora. Jak chcesz obejrzeć Top Gear to stara zawsze coś wymyśli innego. Albo będziesz kombinował przy syfonie pod zlewozmywakiem albo się osłuchasz o tym, że nigdy nie kochałeś, jesteś egoistą i że mama miała rację iż Łukasz był fajniejszy. Koniec ze swoim stylem. Zapierdalasz w hermetycznych jak garnitur kosmonauty koszulach, oliwkowych sztruksach i masz pantofle z kosza w Auchan po 10 zeta za tonę z gwarancją raka skóry. Jeżeli wyskoczysz gdzieś z kumplami na darta i browara to tylko pod warunkiem, że przez 10 lat systematycznie wynosiłeś śmieci dodatkowo je segregując (stara monitoruje z wieżyczki) to przez następne 15 lat będziesz miał wypominane, że prowadzisz hulaszczy tryb życia. A jak raz zwrócisz uwagę, że w pomidorowej jest więcej soli niż w Bałtyku to dostaniesz od teściowej klapsa w czosnek z półobrotu a potem pakujesz mandżur i się meldujesz w hotelu Brata Alberta. Ilość gwiazdek jest zależna od kondycji zadaszenia. Suma summarum jesteś ubezwłasnowolnionym trupem.
Poziom "jak nie teraz to kiedy"
Level dla desperatów, których ominęły balangi do białego rana jak również stały związek. Od kiedy przestałeś pić zrozumiałeś, że nie jesteś tak zajebistym tancerzem jak się Tobie wcześniej wydawało i na dancingach robiłeś jako filar. Zdarza się. Nie chajtnąłeś się, bo kumple mówili "nie podpisuj, bo zostaniesz świadkiem koronnym swojego nieszczęścia". Mogli mieć rację, ale nie musieli. Natury jednak nie oszukasz a kolba się grzeje. Masz dosyć romansu z własną dłonią, bo to ani pocałować ani przedstawić rodzicom. Rzutem na taśmę próbujesz się ratować na portalu randkowym żeby zwerbować jakąś jarzynę. Jest lipa. Co prawda piszą, że owszem chcą się spotkać, ale nie mogą stale pisać bo mają mało hajsu na komórce. Chyba że doładujesz to będzie inna melodia i via MMS może dostaniesz zdjęcie kolana. Jak doładujesz to już szykuj  kapustę na laczki na koturnie. Niby 35 zeta to nie majątek, ale te 150 km za takie siano lanosem na gazie zrobisz. Odradzam. Nie próbuj nawet się rejestrować na e-darling, bo łyżkę odłożysz a  rodzina będzie zmuszona zainwestować w wieniec ze sztucznych badyli. W zamian posłuchają szlagieru Chopina. Formularz miałem okazję zobaczyć i wolałbym kurwa łuszczycę na twarzy lub przetokę mózgową niż dokonywać aktu rejestracji. Frustraci z prawdziwego zdarzenia zgłaszają się do programów randkowych i robią z siebie debili. Wczoraj obejrzałem fragment szmiry "Apetyt na miłość" i jestem pod wrażeniem elokwencji. Młodzieniec zapytuje kandydatki na konkubinę:
* A co najbardziej lubisz gotować i jeść?
* Filety.
* Ale jakie filety?
* No nie wiem jakie. Czy one są z oceanu czy z Indii.
* Acha, spoko.
W takich programach można się dopiero wpierdolić w problemy.

BĄDŹMY SOBĄ A BĘDZIE ZAJEBIŚCIE :D :D :D

Komentarze

Popularne posty