Z życia parafii.
Lekkiego gnoju narobili wierni w Pacanowie, zarejestrowani w parafii pod wezwaniem św. Marcina. Tam funkcję proboszcza piastuje od 12 lat padre leszek domagała, znany nie tylko z pracy w niedzielę, ale również jako zawodnik mieszanych sztuk walki w wymiarze amatorskim. O sportowym talencie wielebnego miał okazję przekonać się kościelny, który niedawno wyłapał listwę na dziąsło, gdy podpadł pryncypałowi. Nokaut został przeprowadzony wśród publiczności. Księżulkowi podpadł również Wiesiek Krajewski, oddany parafii wierny i pomagier proboszcza. Poszło o duperele, kiedy dekorowano świątynię, a padre nie mógł się zdecydować gdzie powiesić lampki okolicznościowe. Wiesiek ma kręgosłup w gruzach i w pewnym momencie werbalnie się wyraził, że proboszcz mógłby się w końcu zdecydować. Jak się okazało, wielebny posiada bardzo krótki lont i się odpalił na Wieśka. Co prawda obyło się bez łomotu, ale Wiesiek otrzymał pakiet życzeń m.in. takie, żeby mu mordę powykrzywiało. Natychmiast po złożeniu życzeń, kazał on Krajewskiemu spierdalać. Duszpasterz musi mieć chody u góry, gdyż to życzenie spełniło się kilka tygodni później i zgodnie z zamówieniem Wiesiek dostał udaru, a co za tym idzie paraliżu prawej strony twarzy. W ramach poudarowej rehabilitacji ksiądz proboszcz, nakazał swoim poddanym przetransportować przenośne kible na granicę z działką Krajewskich, żeby Wiesiek mógł się zaciągać terapeutycznym aromatem. Krzywo z wielebnym ma również Paweł Masłowski, który stanął po stronie naczelniczki urzędu pocztowego w Pacanowie z którego pragnął ją wypierdolić, ówczesny minister cieślak. Pani naczelnik była na tyle nierozsądna, że postanowiła się pożalić temu prominentnemu funkcjonariuszowi pisuaru, na niskie zarobki i wysoką inflację. O sprawie dowiedziały się pismaki i cieślak spadł z rowerka. Niestety, lody z cieślakiem kręcił padre domagała i tej zniewagi nie mógł puścić mimo uszu. Wpadł na kwadrat do Masłowskiego i z miejsca zaproponował wyjście na solówkę z gwarancją utraty uzębienia oraz porachowania żeber, już w pierwszej rundzie. Zarzutów w stosunku do ojczulka jest sporo, bo nie ma on w ogóle szacunku do ludzi. O sprawie wie kuria, ale leci starą płytą i wydała oświadczenie, że czas wakacji nie sprzyja szybkiemu wyjaśnieniu zagadnienia. Trochę to dziwne, bo księża mają wakacje bez przerwy. W pełni płatne.
Niewesoło było ostatnio na parafii w Fałkowie, gdzie odchodzącego na emeryturę, starego proboszcza, zastąpił nówka funkiel sylwek głogowski. Prężny biznesmen który od razu wziął się za finansową restrukturyzację i walkę z inflacją. Gdy ktoś chciał ochrzcić purchlaka to musiał wyskoczyć z pięciu stów (wcześniej 300). Sakramentalne "owszem" przed ołtarzem to według nowego taryfikatora 1500 zeta gotóweczką. Nic nie napisano o pogrzebie, ale z pewnością minimum 5k, bo towar jest łatwo psujacy się. Dodatkowo nowy nabytek nie mógł się dogadać z wikariuszem. Podważał również kompetencje organistki, która jest powszechnie w Fałkowie szanowana, a jej melodie chętnie słuchane podczas obrzędów. Przez nowego proboszcza była publicznie nazywana "śpiewaczką", co wiernych wkurwiało, tym bardziej, że nie podzielali oni opinii, jakoby była zdolna do grania na frędzlach od tapczanu. Społeczność kościoła w Fałkowie chciała się z proboszczem doklepać w temacie ustabilizowania stosunków wzajemnych, natomiast padre miał wywalone i nie zamierzał nawijać z motłochem. W takiej sytuacji robotę postanowiła rzucić organistka, ale tak na poziomie, odczytując z mównicy list do parafian. Jeszcze na porannej mszy ten numer przeszedł, ale na kolejnej klecha nakazał wyłączenie nagłośnienia solistce, niczym witkowa w parlamencie Tutaj zbuntował się ministrant i rozkazu duchownego nie wykonał. W rewanżu usłyszał, że ma wypierdalać z kościoła i tym razem polecenie wykonał, pospiesznie zrzucając ciuch roboczy. Wichura stanęła murem za organistką, a urzędujący zaledwie od miesiąca proboszcz, otrzymał od wiernych dwie lukratywne propozycje. Wypierdala sam albo na taczce. Młokos oponował, ale parafianie byli nieustępliwi, a na placu negocjacyjnym pojawiły się rzeczone taczki. Do rozmów został oddelegowany dziekan, któremu po kilku godzinach negocjacji zmiękła rura i potwierdził, że padre sylwester uzyskał status chwilowo bezrobotnego, a Fałków dostanie nowego proboszcza. Nie wiadomo czy tańszego w utrzymaniu.
Komentarze
Prześlij komentarz